
Otwarta na salon kuchnia jest w dzisiejszym budownictwie czymś oczywistym, ale jeszcze trzydzieści lat temu była to w Polsce rzadkość i jednocześnie synonim nowoczesności – wręcz luksusu. Podobnie jest z balkonami: choć w blokach z wielkiej płyty były częstym elementem mieszkania, rzadko kiedy spędzało się tam czas. Były małe i służyły zwykle jako zewnętrzna lodówka, przestrzeń do suszenia prania albo magazyn. Dziś to zupełnie inna opowieść – to azyl i miejsce wypoczynku.
W Marvipolu wiemy, że przenikanie się stref i wyjście z życiem codziennym poza bryłę budynku to nie tylko kierunki w architekturze, ale też papierek lakmusowy tego, jak zmienił się nasz styl życia. Bez tej świadomości nie byłoby takich inwestycji jak funkcjonalna i zielona Senza, zanurzona w przyrodzie Gardenia czy Apartamenty Mokotów Park, gdzie postawiliśmy na przestrzeń, nowoczesność i komfort. Ale od początku.
Zacznijmy od kuchni. Jak to się stało, że kuchnia i salon przeszły transformację od wyraźnie oddzielonych pomieszczeń do jednej, zintegrowanej przestrzeni? Źródło tej zmiany to początek XX wieku i Stany Zjednoczone, gdzie Frank Lloyd Wright projektował domy z rewolucyjnym otwartym układem. Kuchnia nie miała być zapleczem domowym, tylko częścią życia rodzinnego. Miało to sens: nie zatrudniano już służby, rodziny więcej czasu spędzały razem, a zmieniające się role społeczne – szczególnie aktywność zawodowa kobiet – sprawiły, że przestrzeń domową zaczęto organizować bez podziału na „strefę reprezentacyjną” i „zaplecze”. Otwarcie kuchni na salon było więc zmianą społeczną, nie tylko architektoniczną. W latach 50. i 60. takie plany domów w USA były już powszechne, lecz Polska musiała jeszcze poczekać kilka kolejnych dekad. Dlaczego?
Bloki z wielkiej płyty miały bardzo konkretne zadanie: zapewnić funkcjonalne mieszkania jak największej liczbie rodzin. Ogromne potrzeby mieszkaniowe powojennej Polski i ograniczone środki nie pozwalały państwu na budowanie dużych metraży. W projektowaniu mieszkań skupiano się więc na tym, żeby maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń. Tak zwany „duży pokój” (dzisiejszy salon) w dzień służył jako przestrzeń do spędzania czasu i przyjmowania gości, a w nocy zwykle zamieniał się w sypialnię rodziców.
Trzeba też pamiętać, że ówczesne gotowanie wyglądało inaczej – półprodukty nie istniały, wszystko przygotowywano od podstaw, a robienie przetworów było koniecznością. Do tego brakowało nowoczesnych technologii: eliminujących intensywne zapachy wyciągów czy sprzętów AGD ułatwiających pracę. W takich warunkach otwarta kuchnia zdecydowanie byłaby złym pomysłem. To wszystko zmieniło się po transformacji – rozwój gospodarczy Polski zmienił codzienność ludzi i styl gotowania. Integracja strefy dziennej odzwierciedliła więc nowe potrzeby, a przy okazji mieszkania zyskały więcej światła i przestrzeni, tak jak na przykład w naszej inwestycji Rotunda Dynasy, gdzie rozległe salony z aneksami kuchennymi tworzą harmonijną przestrzeń dzienną.

Kiedy otworzyliśmy kuchnię na salon i włączyliśmy ją w rytm życia całej rodziny, naturalną koleją rzeczy było też przedłużenie salonu o taras lub balkon. Zatarcie granicy wewnętrze-zewnętrze to również założenia myśli modernistycznej, ale dopiero w XXI wieku w pełni udaje się je realizować tak, by były dostępne dla każdego. Kiedy sto lat temu Mies van der Rohe projektował w Brnie słynną willę Tugendhat – ikonę i perłę modernizmu, którą można i warto odwiedzić! – dał jej mieszkańcom coś kompletnie nowego: rozpuszczenie granicy między salonem a ogrodem dzięki ogromnym przeszkleniom i… oknom chowanym w podłodze (mechanizm, który tam nadal dziś działa!). Ówczesna koncepcja wpuszczenia otoczenia do domu niezwykle wyprzedzała swoje czasy.
Dziś balkon przestaje pełnić funkcję techniczną. I całe szczęście! Poranna kawa na świeżym powietrzu, wypoczynek na leżaku z książką czy przyjęcie gości pod chmurką należą do małych wielkich przyjemności. Nowoczesne części zewnętrzne projektuje się często pod konkretne światło i widok, a także orientuje się je do półprywatnych stref takich jak patio czy ogród. Tarasy, loggie i balkony pełnią też nierzadko funkcję integracyjną – o ile łatwiej jest poprosić sąsiada o pomoc w podlewaniu kwiatów podczas urlopu, jeśli od czasu do czasu wymienimy pozdrowienia?
Kuchnia przechodząca płynnie w salon, a salon w taras są od kilku lat nowym standardem. A jeśli zaistnieje potrzeba wyraźniejszej segmentacji wnętrza, istnieje wiele rozwiązań – ruchomych i stałych przesłon czy wysp – które można zamontować. Sengera na warszawskim Ursynowie czy Kosmos na wrocławskim osiedlu modelowym Nowe Żerniki to tylko przykłady inwestycji Marvipolu, gdzie szczególnie pieczołowicie zaprojektowaliśmy mieszkania, by zapewnić im funkcjonalną elastyczność przestrzeni. Bo to, co współcześnie rozumiemy przez komfort, to nie sztywny podział pomieszczeń, ale płynne przejście między strefami i możliwość rozszerzenia życia poza bryłę budynku – idea bliska założeniom modernizmu, choć rozwijana już w nowych, dzisiejszych realiach.
FORMULARZ KONTAKTOWY